Wtedy człowiek odwołuje się do ironii, a to jest broń właściwa hultajstwu. Albowiem polega na mieszaniu liter w książce, a nie na jej czytaniu. Człowiek więc pyta: «Po co umierać za świątynię, która jest tylko zbiorem kamieni?» I nie wiadomo, co mu odpowiedzieć. «Po co umierać za ogród, który jest tylko zbiorem drzew i ziół?» I nie wiadomo, co mu odpowiedzieć. «Po co umierać za litery alfabetu?» I ty sam, czy byś się zgodził tak umierać?
W rzeczywistości jednak ironia niszczy wszystkie twoje bogactwa, jedno po drugim. Nie chcesz więc umierać, a zatem i kochać, i tę decyzję nazywasz postępowaniem rozumnym, a tymczasem jesteś nieuk i zadajesz sobie niemało trudu, żeby zburzyć to, co było zbudowane, i roztrwonić to, co było najcenniejsze -- sens nadany rzeczom.
A ów człowiek pyszni się, choć jest tylko rabusiem, ponieważ swoim postępowaniem nie tworzy nic (..) potrafi cię zaskoczyć krusząc posąg, abyś się zdumiał okruchami marmuru; i świątynia, która ci się wydawała przybytkiem zadumy i ciszy, okazuje się kupą żwiru i nie zasługuje już na to, aby za nią umierać.
A kiedy zostałeś już nauczony, jak się zabija bogów, nie zostaje ci nic, czym mógłbyś oddychać i czym mógłbyś żyć.