kolejny film, którego kategorycznie nie powinno się opisywać. co gorsza - teledysk promujący go przywodzi na myśl kolejną bezmyślną strzelaninę... gdy nieopatrznie przeczytamy jakąś recenzję "z pism kobiecych rodem" - możemy dowiedzieć się, iż bohater to cyborg wkraczający w świat gier komputerowych. ktoś dopatrzył się nawet podobieństwa do "Terminatora".
a Matrix to ciężka fantastyka w doskonałym wydaniu - pomysłu nie powstydziłby się nawet Dick, którego to domeną było umieszczać zwyczajnych ludzi w "nie do końca" zwyczajnym świecie. patrząc na techniczną stronę filmu - cieszę się, że nikt nie próbował nakręcić go wcześniej - efekty specjalne są dokładnie takie, jakie być powinny - nie rażą swą nienaturalnością. jeszcze większą radością napawa obsada, gdy tylko uświadomimy sobie, iż w roli Neo moglibyśmy oglądać... Leonardo DiCaprio.
czego się spodziewać? przede wszystkim - niespodziewanego. poza tym - utrzymanej "w klimacie" muzyki, wspomnianych efektów specjalnych, kilku świetnych kreacji aktorskich... będą hackerzy, wszechobecni agenci, będą bijatyki, strzelaniny, wybuchy. nie braknie przemyśleń "egzystencjalnych", będzie o ideałach, lojalności, zdradzie. słowem - będziesz chciał to zobaczyć jeszcze raz. :]
jak dla mnie - film roku.
powyższe słowa napisałem w czerwcu, gdy pierwszy raz ujrzałem film. obecnie widać już jego skutki. absolutna "kultowość" tej produkcji dla wielu przyćmiła nawet równolegle "grane" Gwiezdne Wojny. sieć zaroiła się od matrixowych stron, na wielu komputerach Matrix "spływa" wygaszaczem ekranu, zastępuje pulpit. co sprytniejsi znajdą sam film w formacie MPEG czy ścieżkę dźwiękową w MP3. pełny sukces komercyjny (choć, na szczęście, Matrixu nie znajdziemy na co drugim produkcie spożywczym, do czego najprawdopodobniej zmierzają Gwiezdne Wojny), rozpoczęto prace nad uczynieniem z filmu trylogii.