fakt: żeby film się sprzedał, efekty specjalne muszą być na naprawdę wysokim poziomie.
fakt: takie efekty kosztują.
fakt: przyzwoity scenariusz kosztuje. dużo.
może więc wystarczy kilka dowcipów i steampunkowy melanż wszystkiego, co widz widział już gdzieś indziej?
owocem takiego myślenia sto trzydzieści dwie minuty transylwańskiej naparzanki i Vlad Dracula, który bardzo stara się zostać tatą. ot, i cały Van Helsing.
PS. wystarczy jednak potraktować film jako groteskę by, nie zapominając o dobrym trunku, spędzić wesoły wieczór w gronie przyjaciół.