wygląda, jakby każdemu miejscu tu przypisany był dyżurny anioł stróż. jeśli zatrzymać na chwilę, wczuć w rytm otoczenia – znajdziesz go, choć to pewnie on wtedy znajdzie ciebie.
ten w cerkwii czekał, aż spojrzę mu w oczy. dobrze ubrany, prawie elegancki, zdecydowanie szczupły, stał krok za mną i czekał. gdy go mijałem – próbował sprzedać mi świętość. naprawdę okazyjnie.
podziękowałem, zakłopotany, wykonałem znak krzyża, co to nagle tu okazał się być w odpowiednią stronę i wyszedłem, prawie skuszony..
mołdawia, czerwiec 2008